Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Andrzej Białaś   Węgorze nadal na skraju zagłady
3

Węgorze nadal na skraju zagłady

Węgorz od wielu lat jest obiektem wzmożonej ochrony w unijnych wodach. Mimo to, kolejne alarmujące raporty nt. stanu populacji tej ryby nie pozostawiają złudzeń – węgorze nadal są na skraju wyginięcia.

We wtorek byłem na ciekawym spotkaniu zorganizowanym przez Koło Naukowe Studentów Geografii UW, dotyczącym m.in. przegradzania i "betonowani" rzek. O węgorzu co prawda mowy nie było ale dyskusja, która wywiązała się po spotkaniu natchnęła mnie do przypomnienia kilku faktów na temat tej zagrożonej ryby.

Przygotowany dwa tygodnie temu 
raport Międzynarodowej Rady Badań Morza (ICES) oraz publikacje 
Komisji Helsińskiej (HELCOM) klasyfikują węgorza europejskiego, jako gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem. Gatunek ten znajduje się na Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych prowadzonej przez Międzynarodową Unię na rzecz Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN). By powstrzymać spadek jego populacji w 2007 r. wprowadzono europejski plan odnowienia zasobów węgorza, a w 2008 roku Ministerstwo Rolnictwa przygotowało jego krajowy odpowiednik.

EUO © OCEANA Enrique Talledo 44622
EUO © OCEANA Enrique Talledo

Dziś wskutek informacji od naukowców, ekologów, mediów świadomość problemu zakorzeniła się w społeczeństwie. Większość ludzi wie zapewne, że węgorze są zagrożone, niewielu jednak zdaje sobie tak naprawdę sprawę, jak bardzo.
 
Pomimo wszystkich działań podejmowanych by je chronić, ryby te nadal pozostają na skraju wyginięcia. Populacja węgorzy europejskich spadła w ciągu ostatnich 30 lat o 95%, w Polsce śmiertelność węgorzy spowodowana tylko zabudową hydrotechniczną rzek jest ekstremalnie wysoka, wynosi dla dorzecza Wisły 60% a w przypadku dorzecza Odry – 44%.

Oprócz zabudowy hydrotechnicznej rzek, przez które węgorze nie są w stanie się przedostać wracając na tarło, populacji tej ryby zagraża szereg innych czynników m.in. rybołówstwo. 
W Polsce remedium na to ostatnie są obowiązujące ograniczenia: np. minimalny wymiar ochronny – 50 cm, okres ochronny od 15 czerwca do 15 lipca czy ograniczenie dopuszczalnej ilości chwytanych na wędkę węgorzy do dwóch sztuk na dobę. Wszystkie te działania są jednak niewystarczające, co pokazują badania populacji węgorzy prowadzone na przestrzeni ostatnich lat. ICES ostrzega, że cała śmiertelność spowodowana działalnością człowieka musi zostać zredukowana do zera, jeśli chcemy zapobiec wyginięciu tego cennego gatunku.

Z resztą, z zakazem połowów i sprzedażą węgorza bywa różnie...

Węgorz sprzedawany w połowie okresu ochronnego / Andrzej Białaś

Według krajowego planu zarządzania zasobami węgorza, by odbudować populację ryby niezbędne jest zarybianie. I tak, by odbudować stada węgorzy do poziomów przyjętych w dokumencie oszacowano, że niezbędne będzie wprowadzenie do wód Polski 13 milionów sztuk węgorza szklistego rocznie.
 
Moim zdaniem zarybianie to najgorsze rozwiązanie z możliwych, walka ze skutkiem zamiast ze źródłem problemu. Węgorze nie rozmnażają się w niewoli, zarybiać trzeba, więc dzikimi rybami chwytanymi gdzie indziej. Służy to jedynie sztucznemu utrzymywaniu niezrównoważonego rybołówstwa, podczas gdy sensownym wyjściem byłoby zaprzestanie połowów i otworzenie rzek, by populacja mogła odrodzić się do poziomu pozwalającego na dalszą eksploatację.

Andrzej Białaś

PS Jeśli zainteresował Cię tekst, śledź mnie na facebooku. A. :)
Ten wpis czytano 1459 razy.
Węgorz nie może dotrzeć do miejsc tarła, a budowa przepławek w miejscach, gdzie rzeki są dla nich nie przepływalne? Przepławki musza być odpowiednio duże, żeby ryby trafiły do otworów i żeby prąd nie zniósł ich gdzie indziej. Na jakiś czas warto zakazać połowów węgorzy, wiele osób tu się nie zgodzi, więc może ograniczyć jeszcze bardziej?
Asiunia - Środa, 18 Grudzień 2013 15:27
Tak się składa że wędkuje od wielu lat nie tylko w Polsce i uważam że węgorz przynajmniej w Zach. i Poł. Europie ma się świetnie. W Portugalii widziałem setki węgorzy o dł.5-10 cm płynących w górę rzeki tuż przy ujściu z Atlantykiem. W Grecji łapałem 5-10 szt. dziennie o dł.40-70cm (także w południe).W Turcji, Albanii czy Włoszech jak i Bułgarii było podobnie. W Polsce nigdy nie złapałem żadnej sztuki. Na wyspach morza Śródziemnego nie spotkałem się z rzeką czy strumykiem w którym nie byłoby węgorzy.
Gość - Poniedziałek, 09 Grudzień 2013 14:00
Niestety z tymi informacjami nie mogę się zgodzić ponieważ jestem wędkarzem i od wielu lat łapię węgorze.W Polsce możliwe że grozi im wyginięcie ale np.w Portugalii byłem świadkiem wpływania do rzeki setki węgorzy o dł.5-8 cm z Atlantyku.W Greckich rzekach łapałem od 5 do 10 węgorzy dziennie o dł.40-70cm.W Turcji było podobnie.W Albanii czy Bułgarii też węgorz wielokrotnie chwytał moje przynęty. We Włoszech przy ujściach rzek łapałem je w samo południe więc informacje te myślę że są dalekie od realiów.
Gość - Poniedziałek, 09 Grudzień 2013 12:35