Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Andrzej Białaś   Dopłaty do rybołówstwa - stan gry
0

Dopłaty do rybołówstwa - stan gry

Za 10 dni odbędzie się głosowanie Parlamentu Europejskiego nad Europejskim Funduszem Morskim i Rybackim (EMFR). EMFR stanowi podstawowe narzędzie reformy Wspólnej Polityki Rybołówstwa UE (WPRyb) i przez najbliższe 7 lat będzie regulował znakomitą większość dopłat do sektora rybołowstwa z publicznych pieniędzy. Jednocześnie z dobiegającym końca unijnym procesem w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi trwają obecnie prace nad przygotowaniem Programu Operacyjnego “Rybactwo i Morze” 2014-2020.

Tymczasem Oceana informuje, że 200 naukowców z całego świata apeluje do Europosłów o rezygnację ze szkodliwych dopłat do rybołówstwa, co stworzyłoby szansę na poprawę kondycji sektora rybołówstwa.

Europejscy rybacy od lat borykają się z szeregiem problemów. Wśród nich najważniejszym jest przełowienie czyli nadmierna eksploatacja zasobów ryb przekraczająca możliwości ich odtwarzania. Niemniej ważnym jest problem braku odpowiednich metod zarządzania i danych naukowych, na których powinny się one opierać. Podczas gdy w Morzu Bałtyckim poławianych jest przemysłowo ponad 50 gatunków, tylko dla 10 z nich dostępna jest opinia naukowa na podstawie której ustala się limity połowów. Historycznie zbyt duże środki przeznaczane były na rozbudowę floty zaniedbując zbieranie danych.

Z pomocą unijnych subsydiów flota unijna rozrosła się na przestrzeni lat i jest zbyt duża w porównaniu do wielkości dostępnych zasobów. System dopłat unijnych doprowadził sektor rybacki do stanu, w którym zbyt mocno eksploatowane łowiska z roku na rok produkują mniej ryb. Im mniej, i im gorszej jakości zasoby produkują, tym trudniejsza jest praca rybaków i tym większych potrzebują dopłat by zachować rentowność. I tak kręci się błędne koło przełowienia.


Tymczasem Unia Europejska zmaga się z jednym z największych kryzysów gospodarczych ostatnich lat. Z tego powodu kluczowe jest wydawanie środków publicznych w sposób wspierający dobro publiczne (tj. na rzecz zachowania i przywrócenia dobrego stanu wspólnych zasobów jakimi są ryby). Publiczne pieniądze, płynące z kieszeni podatników, powinny być wydawane na wsparcie dobra publicznego (odbudowa i ochrona morskich zasobów) a nie na jego niszczenie. Zyskają na tym wszyscy, od rybaków poprzez przemysł przetwórczy aż po konsumentów.

Opublikowane tydzień temu przez New Economics Foundation (nef) wyniki badań  ujawniają, że bez dodatkowych środków unijnych przeznaczonych na zbieranie danych i egzekwowanie przepisów istnieje ryzyko porażki zreformowanej Wspólnej Polityki Rybołówstwa. Nef przewiduje, że odtworzenie 43 przełowionych europejskich zasobów rybnych do poziomu umożliwiającego maksymalne zrównoważone połowy oznaczałoby m.in. 100 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze!

Liczę na rozsądek i zaangażowanie Europosłów w stworzenie ambitnego Funduszu, na którym skorzystają wszyscy, poprzez odrzucenie wszelkich zapisów umożliwiających budowę nowych jednostek połowowych przy wsparciu środków publicznych. Rozsądną alternatywą zdaje się być powiększenie puli środków z EFMR na gromadzenie danych naukowych, kontrola i egzekwowanie przepisów prawa.

Jak możemy to osiągnąć? Przekonując europosłów by zagłosowali za odbudową i utrzymaniem dobrego stanu zasobów. Powiedzmy Europosłom, że potrzebujemy więcej ryb a nie statków!


Zachęcam do skorzystania ze strony http://votefish.org/pl/. Za jej pomocą możemy przesłać wiadomość do Europosłów - wystarczą tylko dwa kliknięcia!
Ten wpis czytano 1066 razy.